Schronisko dla bezdomnych zwierząt

Starogard Gdański  tel. (58) 56 099 31

Profile

Layout

Cpanel
Daria

Daria

Effi

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Nie jesteśmy w stanie dostrzec wszystkiego. Czasami nawet blisko nas dzieją się tragedie. Każdy skrywa w sobie jakiś sekret. Na przykład w zaciszu swojego podwórka więzi kogoś wbrew jemu woli. Zawsze wychodzimy z założenia, że człowiek nie powinien posiadać czegoś, czego mieć nie chce. Od wieków nadajemy psom ludzki pierwiastek. Opowiadamy o tym ile uczuć kryją w sobie. Kochają i cierpią tak jak my. Chcą być naszymi przyjaciółmi a my w zamian potrafimy zgotować im okrutny los. Effi, Emily i Diuna oraz kilka innych psów były więzione w chlewiku, ze znikomym dostępem do światła. Świeża woda oraz codzienna porcja pożywienia to kolejne rzeczy, o których mogły tylko pomarzyć. Ciasna przestrzeń i brak ruchu, do jedzenia suchy bochenek chleba, o który musiały walczyć. W tym wszystkim zabrakło jednego z ważniejszych, czego im trzeba. Człowiek - jego przyjazny dotyk, radość kiedy wraca do swoich przyjaciół z pracy, miłość i ochrona przed głodem. Takie marzenia kryją się w trójce naszych psich dam. Młode, nieufne wpatrujące się wprost w nasze oczy, oczekujące na dobro i szczęście, które dopiero się dla nich zaczyna. Odebrane interwencyjnie, dostały tymczasowe schronienie. Przygotowane do adopcji oczekują na lepszy los. Przyjdź, poznaj i zaoferuj im pomoc. Te oczęta wciąż patrzą na nas pełne nadziei, nie pozwólmy aby ta nadzieja w nich zgasła. 

Tosia

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Zanim do nas trafiła, błąkała się bez celu po terenie naszej gminy. Nie wiemy, czy została porzucona czy może sama zgubiła drogę do domu. Wnioskując jednak po jej stanie, możemy przypuszczać, że w jej dotychczasowym życiu nie spotkało jej wiele szczęścia. Tosia ma bowiem rozległe guzy na listwie mlecznej, które w miarę możliwości będziemy usuwać. Nie jesteśmy pewni, czy to kwestia zaniedbania jej zdrowia przez właściciela, czy nawroty, ale wiemy jedno, zdaje się, że Tosi nikt nie szuka. Jest to dla nas niezrozumiałe, ponieważ jest wspaniałą suczką. Garnie się do człowieka, chce być głaskana i kochana. Nie ciągnie na smyczy i zgadza się z innymi psami, czy to nie jest psi ideał? Tosia to sunia w średnim wieku, nie jest już szczeniakiem, którego swędzą ząbki, ale żadna z niej staruszka. Przed nią jeszcze wiele lat. Mamy nadzieję, że przeżyje je w szczęściu i miłości, przy boku kochającego opiekuna. Niech zamknie ten rozdział w swoim życiu i zacznie zupełnie nowy, lepszy, szczęśliwszy. Pomożesz jej w tym?

Nodi

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Koniec roku to czas podsumowań. Co złego a co dobrego się wydarzyło. Jakie podjęliśmy decyzje i jakie za sobą niosły skutki. No i wreszcie czas postanowień na nadchodzący nowy rok. Czyżby jednym z ich punktów było pozbycie się Nodi'ego? Starszy - to fakt, jednak pełen chęci do życia. Wspaniały przyjaciel człowieka, jakby do tego został stworzony. Łza kręci się w oku na myśl, że w domu zabrakło dla niego miejsca. Może i nie lubi kotów, a w psach widzi konkurencję. Ma jednak o co walczyć. Został zamknięty i nie potrafi się stąd wydostać. Wie, że może liczyć jedynie na nas - ludzi. Chociaż zawiedli a czyjeś serce zamknęło się dla niego, nie stracił miłości do nas. Pragnie być zauważonym i kochanym. Każdego dnia, minuta po minucie wyczekuje szczęścia. Pod tym hasłem kryje się dom a w nim rodzina, która pokocha go jakby znali się całe życie. Oddany, wierny kompan na wiele, wiele lat!

Nala

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Jej życie to ciąg wielu nieszczęść. Nie wiemy jednak, które z nich było pierwsze. Alkohol w rodzinie, wieczne awantury między domownikami. Z biegiem lat przestała widzieć a może i sama nie chciała patrzeć jak ludzie krzywdzą się nawzajem. Czasami nawet nie było co zjeść dlatego naszym zadaniem jest poprawa kondycji Nali.  Kochana jedynie przez starszą Panią, która starała się nią zaopiekować jak najlepiej potrafiła. Po kilku latach takiego życia stan zdrowia jej właścicielki zaczął się pogarszać. Atmosfera w domu oraz inne czynniki sprawiły, że jej Pani straciła również zdrowie psychiczne. Bała się własnej rodziny, nie chciała takiego życia. Wiele innych lęków same utworzyły się w jej głowie. Z innej strony wyimaginowane postacie, które miały wynagrodzić jej złe relacje międzyludzkie w jej domu. Opiekunce Nali potrzebna była pomoc, obecnie przechodzi proces leczenia i miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Pies nie mógł zostać umieszczony razem z nią w ośrodku, a w domu pies nie miałby odpowiedniej opieki. W poszukiwaniu zdrowia i szczęścia obie rozdzielił los. Nie wiemy czy kiedykolwiek jej właścicielka będzie w stanie samodzielnie funkcjonować dlatego już od dziś szukamy dla niej nowego domu na resztę lat! 

 

Falko

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Kolejna interwencja, kolejne niehumanitarne traktowanie zwierząt. Ada i Falko, trzymane na półmetrowym łańcuchu obok rozpadającej się budy. Wychudzone, przestraszone, „tonące” w błocie. Osoba, która je trzymała twierdziła, że warunki w jakich żyją są bardzo dobre i nie ma zamiaru poprawić ich bytu. To co musieliśmy zrobić było oczywiste. Nie zwlekając odebraliśmy psiaki. Z Falko jest niestety trochę gorzej niż z Adą. Nie jest tak otwarty jak ona, ale widać postępy. Na spacerach jest trochę nieufny do obcych, ale po jakimś czasie się przyzwyczaja. Bardzo młody, również matka natura nie poskąpiła mu psiej urody. Oba z nich nie zaczęły swojego życia zbyt dobrze. Od samego początku zalewała ich fala nieszczęść, ale to nie znaczy, że musi ona trwać zawsze. U Falko to zapewne kwestia czasu, zanim otworzy się na świat. Jednak będąc w nowym domu, widząc codziennie te same twarze przemiana nastąpiłaby o wiele szybciej. Ada i Falko polecają się do adopcji!

Ada

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Kolejna interwencja, kolejne niehumanitarne traktowanie zwierząt. Ada i Falko, trzymane na półmetrowym łańcuchu obok rozpadającej się budy. Wychudzone, przestraszone, „tonące” w błocie. Osoba, która je trzymała twierdziła, że warunki w jakich żyją są bardzo dobre i nie ma zamiaru poprawić ich bytu. To co musieliśmy zrobić było oczywiste. Nie zwlekając odebraliśmy psiaki. Ada to młoda suka. Na początku bardzo przestraszona, ale teraz to psina chętna do zabawy i przytulania. Wróciła do poprawnej wagi, nic jej nie dolega. Uwielbia spacery, jako iż doskwiera jej dużo energii potrafi być czasem rozbrykana. Nie ma problemów z kontaktem z innymi psiakami. Oba z nich nie zaczęły swojego życia zbyt dobrze. Ada do nowej rodziny wniosła by wiele szczęścia i zapewne każdy spędzony z nią czas umili człowiekowi dzień. Od samego początku zalewała ich fala nieszczęść, ale to nie znaczy, że musi ona trwać zawsze.  Ada i Falko polecają się do adopcji! 

KUCZI

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Nie był ze swoją niedolą sam, może wcale nie dostrzegał, że dzieje się mu krzywda. Zabrany z gromadką psów ze wspólnego domu po interwencji gminnych pracowników. Samotna, starsza pani, która podobno nie radziła sobie z ich utrzymaniem. Możliwe, że kwestie socjalne również miały wpływ na takie rozwiązanie sytuacji. Naszym zadaniem stała się jedynie opieka nad powierzonymi na zwierzętami. Kuczi nie czuł się dobrze w otoczeniu innych psów a i nam nie chciał zaufać. Osłabiony wzrok, podeszły wiek i stateczność, którą mu odebrano. Po jakimś czasie przekonał się do wszystkiego co go otacza. Za kompana w kojcu ma Szopę, z którą dobrze się dogaduje. Stał się wesoły i radośnie wita wszystkich odwiedzających nas gości. Całkowita przemiana, której nikt się nie spodziewał. Od dziś z ręką na sercu możemy powiedzieć, że wielu z was na pewno takiego psa szuka. Wdzięcznego, szukającego spokoju i miłości. Jesień jego życia czeka na waszą opiekę :)

 

GAMA

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

O jej losie dowiedziała się sołtys jednej ze wsi. Leżała przy drodze, niedaleko kościoła razem ze swoim potomstwem. Jesień za pasem a Gama nie miała gdzie się podziać. Jako, że szczeniaczki były już na tyle duże, że niebawem mogły zostać zaszczepione i znaleźć nowe domy, gmina postanowiła umieścić zwierzęta w domu tymczasowym. Władze jak i my mieliśmy nadzieję, że i dla niej znajdzie się miejsce w czyimś domu. Niestety, tak się nie stało. Kiedy w drodze do nowego miejsca było jej ostatnie szczenię, również ją zabrano do samochodu i przywieziono do nas. Zabrakło serca dla zwierzęcia, które dla nas ma go tak wiele. Wychowana w miłości do ludzi, oddana towarzyszka czeka na swoje szczęście w zaciszu naszego schroniska. Może właśnie w Twoim domu czeka miejsce dla psiego przyjaciela?

Wyrok za umaszczenie

Każdego roku trafia do nas około 150 małych kociaków. Staramy się jak możemy aby wszystkie znalazły nowe domy, niestety jeszcze nigdy nam się to nie udało. Każdego roku kilka z tych kociąt już jako roczniaki przechodzą z „małej kociarni” do „dużej kociarni” robiąc miejsce kolejnym maluchom. Niestety większość potencjalnych adoptujących nawet nie chce wejść do „dużej kociarni” jest zainteresowana tylko kilkumiesięcznymi kociakami. Za każdym razem te nieszczęścia, których nikt nie chciał kiedy byli malutcy są czarne lub czarno- białe.

 

Niesamowicie przykro o tym mówić, ale taka jest prawda. Kiedy trafia do nas rudy albo biały kot przeważnie nie zdążymy go nawet ogłosić, a już ustawia się kolejka chętnych by go zabrać, niezależnie od jego charakteru. Koty o burym umaszczeniu mają dużo mniejsze grono swoich wielbicieli jednak przeważnie również wszystkie buraski idą do domku w pierwszych miesiącach swojego życia. Koty czarno-białe, muszą mieć cudowne usposobienie i wręcz zabiegać o uwagę odwiedzających, wtedy i im się poszczęści.

 

Czarne koty… ich adopcje zawsze są najtrudniejsze. Wydawałoby się, że nasze społeczeństwo nie jest już przesądne- a jednak. Dla Bambi szukamy domu już dwa lata. Ogłaszamy ją, zachęcamy do jej adopcji, staramy się jak możemy- bezskutecznie. Jej ogłoszenia mają zawsze mniej odsłon niż innych kotów. Ludzie widzą na zdjęciu czarnuszka i nic więcej ich nie interesuje- oni nie chcą czarnego kota.

 

Bambi leżała na ulicy w kałuży krwi. Była wtedy około 2-miesięcznym kociakiem. Została potrącona przez samochód, którego kierowca nawet się nie zatrzymał. Dobrzy ludzie dowieźli ją do nas. Była cała poobijana i miała połamaną miednicę. Bardzo bała się ludzi. Czas spędzony u nas bardzo ją zmienił. Nigdy nas nie atakowała, od samego początku mogliśmy brać ją na ręce i głaskać, widać było jednak, że nie sprawia jej to przyjemności, strach ją całkowicie paraliżował. Teraz kiedy do niej podchodzimy i zaczynamy głaskać ją pod brodą nastawia się i cichutko mruczy. Wybiega do nas kiedy wchodzimy z jedzeniem. W domu na pewno otworzy się o wiele, wiele bardziej i będzie najcudowniejszym kotem na świecie. Wystarczy tylko dać jej szansę.

 

Urodzona w 2014 roku.

Miro

Napisane przez Opublikowano w Znalazły dom
Witamy!
 
Czarny kotek Miro jest u nas juz od dwóch tygodni. Pierwsze 30 godzin spędził pod szafką i tylko zmiany w misce i kuwecie świadczyły o tym, że czasem jednak dyskretnie wychodził. Ale stopniowo zaczął sie aklimatyzować i zwiedzać dom. Jest bardzo łagodny i skory do pieszczot. Lubi się bawić, zwłaszcza gumkami do włosów i piłeczkami do ping-ponga. Dostał wiklinowy domek, podobny do tych w schronisku, ale stwierdził, że w domu jest wiele ciekawszych miejsc. Na szczęście pokojowo donosi sie do naszych świnek morskich. Wygląda na to, że czuje się bardzo dobrze.
 
Dziękujemy i pozdrawiamy!

Strona 1 z 12