Schronisko dla bezdomnych zwierząt

Starogard Gdański  tel. (58) 56 099 31

Profile

Layout

Cpanel

EGAR

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Święta. To taki rodzinny i pełen szczęścia czas. Niestety w tym roku te świąteczne dni nie były dla Egara takie szczęśliwe. Jego życiowy kompan  i najlepszy przyjaciel od tego czasu nie stąpa już po tej ziemi tuż obok niego. Rozdzieliła ich proza życia, nieuchronna kolej rzeczy dla każdego z nas. Tak jak życie, śmierć nie jest nam obca. Często przychodzi niespodziewani. Zazwyczaj zadajemy sobie pytanie: "Dlaczego teraz?". Co jeszcze mogło być nam pisane wspólnie z tą osobą a jednak nie zostało nam to dane. Egar stracił dach nad głową a razem z nim poczucie bezpieczeństwa. Nikt nie zadba o niego tak jak dbał Pan. Nikt nie ma tyle miłości jaką miał właściciel. Rodzina zmarłego a więc i jego rodzina? Nic z tego. Wspomniana nie chce mieć nic wspólnego z psem. Sąsiadka, która serca dla psa miała tylko na weekend po czym oddała Egara nam. Jak mamy mu pomóc w tej obecnej niedoli? Jak zasiać w nim nadzieję na lepsze jutro? Bez Was i waszej troski nie uda nam się pocieszyć go w tej stracie. Nie wiadomo ile jeszcze chwil przyniesie mu los. Egar bardzo chce żyć i mieć kogoś bliskiego. Tym razem to on chce mieć możliwość odejść pierwszy. Bez smutków, tonąc w morzu miłości i samemu dać komuś cząstkę siebie. Przybij łapę za nową przyjaźń!

DIUK

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Diuk woła właśnie do Ciebie, Pokochaj mnie!  Nie prosi o to dlatego, że jest przekonany o swojej doskonałości. Wręcz przeciwnie, jest świadomy jednej ze swoich wad. O niej opowie wam każdy z mieszkańców jednej z okolic naszego miasta. Krążyła tam historia o właścicielu, który regularnie znęcał się nad Diukiem. Kopał do tego stopnia, że pies kulił się w obronie swojego bezpieczeństwa. Nieuchronne były jednak obrażenia w postaci przetrąconej przedniej łapy. Pewna Pani wierzyła, że założenie opatrunku wspomoże Diuka łapkę, jednak okazało się to bezskuteczne choć zrobiła to z największą starannością. Obrażenia nie powstały dziś ani wczoraj. Cały proceder trwał o wiele dłużej co zadziałało na niekorzyść sprawności psa. Młody, żywiołowy Diuk jak na jego wiek przystało lubi się bawić i zaczepiać do wspólnych psot. Potrzebuje miłości i opieki nawet wtedy gdy nie będzie na czterech łapach stał. Jego poprzedni Pan to legenda. Nikt nie był w stanie wskazać domu Diuka. „Właścicielu”? Gdzie jesteś? Spowodowałeś wiele cierpienia, może teraz ktoś inny da mu trochę szczęścia?

PEREŁKA

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Odpowiedzcie sobie na pytanie: Czy ktoś z Was robiąc zakupy pomyślałby, że to wszystko ma coś wspólnego z cierpieniem psa? Pewnie nie. Perełka jednak coś o tym wie i z pewnością chętnie by wyraziła swój żal. Tą historię musimy opowiedzieć za nią. Miała swoje schronienie i Pana, który zawsze zadbał, aby w lodówce było dla niej co nieco. Wokół liczne hurtownie warzyw, artykułów chemicznych czy papierniczych. Z latami jedne rozbudowywały się a inne traciły swój dawny blask. Kto by pomyślał, że tuż za jej płotem ktoś zrealizuje wielką inwestycję na rzecz kolejnej hurtowni. W jej małej główce ani razu taka myśli nie miała miejsca.  Starsza, najukochańsza Perełka pod słońcem nie chciała, aby miłości i opieki zabrakło. Było szczęście i stabilizacja. Dziś nie ma już nic!

JIMMY

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Porzucenie psa to sprawa wymagająca przemyślenia. Gdzie to zrobić a nawet jeśli to czy powinno się usunąć każdy ślad w postaci obroży czy szelek? Z pewnością właśnie takie myśli posiadają ludzie z takimi zamiarami. Kto by jednak pomyślał, że można psa podstawić pod sam sklep z czerwonymi szelkami i obrożą przeciwpchelną? Rzeczy tak mocno charakterystyczne a jednak pozostawione na ciele psa. Pierwsza myśl pracownika schroniska to podsklepowa zguba. Niekiedy zrywa się smycz albo ludzie zapominają, że na zakupy poszli właśnie z psem. Pierwsze wątpliwości co do takiej sytuacji rozwiał kilkugodzinny pobyt psa pod marketem no i kilka tygodni Jimmy w schronisku mimo wielokrotnych ogłoszeń. Czy naprawdę chciano ją porzucić? Młodą, ciekawą życia suczkę, która jeszcze całe życie ma przed sobą? Broi jak każdy szczeniak, kocha bezinteresownie też. Może jednak ktoś jej szuka, a może ktoś chciałby podarować jej dom?

Misiek

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Zadźwięczał schroniskowy telefon. W tle słychać krzątanie a po chwili niezrozumiały bełkot. Pełna emocji rozmowa, której treść było błaganiem o pomoc. Miśka Pan pojechał do szpitala co zakończyło się nieuchronnym odejściem. Osiem lat wspólnego życia. Od szczenięcia we dwoje przeżywali wspólne chwile. Dobre i złe. Znosili trudy życia i razem starzeli się. Misiek na pewno nie wiedział, że to on będzie żegnał jego Pana. Sygnał karetki, nowi ludzie i zamieszanie wystarczyło by już wiedział. Zostanie zupełnie sam na tym świecie. Chwilę po tym zaczął wyć tak głośno, że słysząc to przez telefon poczuliśmy jego ból straty. Roztrzęsiony przekraczał bramę schroniska, nie wiedział co go teraz czeka. Misiek bardzo kocha ludzi i nie znosi samotności. Jego przyjacielem był człowiek stąd nie radzi sobie w otoczeniu zwierząt. Był oczkiem w głowie Pana, nieraz nie potrafi podzielić się naszą uwagą. Pociesz Miśka po stracie, ofiaruj morze miłości i nie odchodź za wcześnie..

Tadzio

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Na przemian znikał i pojawiał się na ulicach miasta. Choć każdemu po trochu znany, niewielu wiedziało jaki jest jego los. Jedna z ulic okrzykniętych jako te niebezpieczne a w wśród domostw on, nasz Tadzio. Każdego roku przybywało mu doświadczeń nieprzychylnego losu a razem z nimi choroba. Utrata sierści i masy ciała, wyniszczające organizm nowotwory, których sam nie dał rady zwalczyć. Do walki o zdrowie potrzebna była ludzka dłoń. Wyciągnięta z pomocą dla cierpiącego zwierzęcia. Co jednak kiedy w takiej dzielnicy sąsiad sąsiadowi wilkiem a człowiek taki jak właścicielka Tadzia sama potrzebuje pomocy. Od lat radzi sobie sama, zaoferowana pomoc z naszej strony dla jej psa to zbyt wiele. Dziś po prostu nie wierzy w dobre intencje i bezinteresowność. Wzywana do nas po pomoc, niestety nie stawiła się z psem u naszego lekarza weterynarii. Chcąc pomóc psu, musieliśmy zabrać mu jego dotychczasowy dom. Tadzio jest już po operacji a każdego dnia okazuje nam swoją wielką wdzięczność. Właścicielka już dziś wie, że na pomoc nie było za późno i zrozumiała błąd w jakim tkwiła. Gotowa poukładać swoje życie jeszcze przez długi czas nie weźmie odpowiedzialności za drugie życie. Kochany pies po przejściach chce szczęśliwie żyć. Może u Twojego boku?

WILLIE

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Patrząc na niego chcecie pewnie wiedzieć co się stało z jego okiem. Myśląc o tym współczujecie z powodu cierpienia jakie go spotkało. Nie zrobił mu tego jednak człowiek, bo z jego strony cierpienie dopiero miało nadejść. Oko wypłynęło po tym, jak został zaatakowany przez innego psa w ferworze ich walki właśnie ono ucierpiało najbardziej. Kilka sekund spowodowało jego częściowe, lecz trwałe kalectwo. Mimo tego Willie nie stracił chęci do życia i już później wiedział, że życie nie zawsze jest sprawiedliwe. Choć był kochany przez Pana, to inni ludzie wzbudzili w nim strach i obawę o własne istnienie, ponieważ wytruto jego psiego brata i koty zamieszkujące to samo podwórko. A na dodatek utrata domu w dosłownym tego słowa znaczeniu. Oszukano jego właściciela tak, że sam nie miał gdzie się podziać. Tym bardziej nie mógł ze sobą zabrać Williego. Cały świat zwrócił się przeciw jemu, czy pokażesz mu, że na tym świecie jest jeszcze trochę dobra? Kochany, towarzyski Willie czeka na drugą szansę. Już dziś, w naszym schronisku, może na Ciebie?

Timon

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Nie widzę, ale mam oczy duszy. Patrzę, lecz nie dostrzegam tego co Wy. Czuję wielką miłość do otaczającego mnie świata. Kocham ludzi nade wszystko, żaden z nich nigdy mnie nie skrzywdził. Latami byłem dla jednego z nich ważny a wspólnie tworzyliśmy parę nierozłącznych przyjaciół. Razem na dobre i złe aż do teraz. Stałem się niewidomy, dla niektórych wyglądam jak wrak psa. Nie jestem już tak czujny, wielu twierdzi, że muszę spełniać jakieś zadanie. Nie mam już jednak na to tyle siły co kiedyś. Na te ostatnie lata chciałbym mieć po prostu kogoś bliskiego, kogoś kto jest równie samotny jak ja. Ostatnia wola życia, która przyniesie mi poczucie miłości, bezpieczeństwa i spokoju. Mam nadzieję, że na tym świecie jest jeszcze ktoś, kto chciałby podarować mi szczęście ukryte w zaciszu domowego ogniska..

Fido

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Choć na zdjęciach wygląda spokojnie i bije od niego opanowanie, nie dajcie się zwieść. Wulkan energii i szczenięcej radości – oto cały Fido. Ma niespełna rok, jest jeszcze psim dzieciakiem. Nie powinno, więc dziwić to, że wszędzie go pełno i nie daje zbyć się łatwo. Życie w zamknięciu to dla niego katorga, bo gdzie ma się wyżyć? Z kimś się bawić? Starsi kompani z boksu nie mają już na niego siły, a wolontariusze muszą rozdysponować swój czas między kilkadziesiąt psów – nie zawsze starczy czasu dla niego. Fido potrzebuje ułożenia, często zdarza mu się podgryzać. Spowodowane jest to pewnie drzemiącą w nim energią, która często nie znajduje ujścia, ale i tym, że nikt nigdy nie pokazał mu, że podgryzanie to coś złego. Temu młodziakowi jest potrzebny właściciel, który ma w sobie ogrom cierpliwości i wyrozumiałość do jego, jeszcze szczenięcych, wybryków. Powinien też mieć świadomość, że pierwsze dni mogą nie być łatwe, że psiaka trzeba wiele nauczyć. Fido jest jednak pojętnym, młodym pieskiem, więc zasady panujące w nowym domu zrozumie dość szybko. Przez swoją żywiołowość nie nadaje się do bardzo małych dzieci, którym nieumyślnie mógłby zrobić krzywdę, a także do osób starszych, które mógłby po prostu zmęczyć. Prosimy o dom dla tego młodzieńca, chyba nie będzie musiał spędzić całego życia za kratami, prawda?

Hultaj

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Pewnie myślicie jaki niezły z niego urwis, że zasłużył sobie na takie imię. To prawda, bo ile razy każdemu z nas rodzice zabraniali oddalać się od domu. Nie ma osoby, która nie pamięta zszarganych nerwów mamy czy taty. Hultaj pokusił się na ucieczkę z domu i wydawało mu się, że ma nad tym kontrolę. Nie wiedział jednak, że zawędruje tak daleko. Nie przewidział także jacy ludzie są spostrzegawczy oraz jak szybko potrafią wezwać odpowiednie służby, aby się nim zajęły. Pracownicy gminni niezwłocznie zabrali go do swojej placówki. Umieścili w kojcu w nadziei, że wkrótce odnajdą się jego właściciele. Jednak nie do nich należy stała opieka nad zwierzętami bezdomnymi. Po drugie nie mają na to wystarczającej ilości miejsc przy takim ogromie problemu. Opiekę nad psami ze swojego terenu powierzają nam. Hultaj po kilkudniowym pobycie w rodzinnych stronach zamieszkał w naszym schronisku. Sam do domu nie wróci, właściciele mogą nie mieć internetu albo zwyczajnie nie przejęli się jego zaginięciem. W ciągu kilkunastu dni został przygotowany do procesu adopcji. Już od dziś bardzo prosimy o nowy dom dla naszego łobuza. Przecież nie może całe życie płacić za jeden błąd...

 

Grażyna

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Grażyna ceni siebie wysoko. Nie jest zatem psem dla każdego. W końcu jest płci żeńskiej, a wiadomo że kobieta zmienną jest. Kobiety mają też swoje kaprysy a jak kogoś nie polubią to nie wiadomo jakby kto się starał, nie polubią i już! Panowie, czy wiecie może o czym mowa? Kobiece głowy są na co dzień zaprzątnięte wieloma sprawami. Trzeba dbać o linię a ma się ochotę dobrze zjeść. Potem trzeba przebiec się kilkanaście kilometrów, żeby zrzucić te kilogramy.. Choć wygląd to ważna sprawa, najwięcej zmartwień przynosi życie rodzinne. Nie można pozwolić, aby któremuś z domowników groziło niebezpieczeństwo i wierzcie nam, że Grażyna na to nie pozwoli. Bardzo broni bliskie sobie osoby, kiedy zawiąże się między nimi nadzwyczajna więź. Charakter nie pozwala na istnienie konkurencji w postaci psów. Chce być jedyna i najważniejsza. Niejedna Grażyna zamieszkuje nasz kraj, ale do szczęścia nie trzeba Wam więcej niż naszej podopiecznej. Poznajcie i pokochajcie psią indywidualistkę! Grażyna czeka na was wśród schroniskowych kątów..

Bary

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Czasami trudno uwierzyć w pomysłowość ludzi. Twierdzą, że w pędzie życia brakuje im czasu na zwierzęta. Nikt przecież nie kazał im brać na siebie takiego obowiązku. Jeśli jednak zdecydowali się na to, mamy choć znikome prawo domagać się o lepsze warunki dla tych zwierząt. Nie ma funduszy na kojec dla psa, na wartościowe pożywienie czy ogrodzenie posesji przed intruzami. Były jednak pieniądze i chęci na postawienie budy, przywiązanie łańcucha i obsypanie gruzem tego prowizorycznego schronienia. Niedożywiona para psów, która dzielnie broniła swojej rodziny. Mimo wszystko nie zauważały dotykających ich krzywd. W domu odwieczne awantury, których były świadkiem. To nie nasza sprawa do czasu, kiedy przez to wszystko zapomniano o psach. Dwa silne psy, dominujące inne zwierzęta. Wychowane w odruchu obrony tych, których kochały. Każdemu kto postanowi dać im szansę oddadzą się w całości. W pragnieniu miłości zrobią wszystko po to, aby odmienić swój los. Bary i Dina - dwie wspaniałe suczki czekają na pierwsze odpowiedzialne domy!

Kajla

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Niezdecydowanie, bujna wyobraźnia i brak serca to jedne z cech właściciela Kajli, z którym żyła kilka lat. Nie mówimy o tym bez powodu. Byliśmy świadkiem wielokrotnej wyliczanki. Najpierw odnośnie licznych szkód jakie sprawia a potem jakie są powody oddania nam pod opiekę psa. Zmarła jej pierwsza właścicielka a po jej śmierci Kajla nie mogła poradzić sobie z tą stratą. Kiedy zostawała sama w domu podobno wyła wniebogłosy próbując się wydostać. Nieznośny pies oraz pretensje sąsiadów. Raz brak funduszy na życie a innym razem po prostu niechęć do psa na przemian ze stwierdzeniem, że przecież nie chce jej porzucać a nie ma wyjścia. W co tu wierzyć przy tak odmiennych słowach, które padły z ust właściciela. Na początku usłyszał od nas kategoryczne "nie", ponieważ w schronisku powinny przebywać tylko psy bezdomne. Po chwili zastanowienia obudził się w nas lęk o dalszy los Kajli. Co będzie jeśli nie przejmiemy nad nią opieki? Z uwagi na jej dobro szukamy dla niej nowego domu. Od lat żyła w stabilizacji i spokoju, czy ktoś zapewni jej to na resztę życia?

Ziko

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Jaki był jego los, zanim stał się bezdomny? Czy był kochany, czy jego właściciel przypominał sobie o nim zaledwie od czasu do czasu? Na nasze pytania nigdy nie uzyskamy odpowiedzi. Zostają nam tylko nasze domysły. Wiemy jedynie tyle, że psiak przy obroży ma ogniwo od łańcucha. To każe nam przypuszczać, że pełnił rolę psa łańcuchowego. Ciężko wypatrzeć go w boksie, gdyż większość czasu spędza w budzie. Mamy wrażenie, że to jedyne, co jest mu dobrze znane. Czy kiedykolwiek zaznał domowego ciepła? Powątpiewamy. Zdaje nam się, że ktoś wychował go w przekonaniu, że jedyne, na co zasługuje to buda i tylko tyle przestrzeni, ile daje mu wiszący na szyi łańcuch. Czy to prawda? Ziko nie zasługuje na szczęście u boku kochającego człowieka? Myślimy zupełnie inaczej.  I właśnie teraz ruszamy na poszukiwanie jego szczęścia. Wierzymy, że gdzieś tam w świecie istnieje ktoś, kto pokaże tej psinie, że życie nie kończy się tam, gdzie pozwala dojść łańcuch. Czy ktoś taki się znajdzie?

Fast

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Psów

Jeśli poszukamy korzeni jego imienia w języku angielskim, to dowiemy się, że jest szybki. Czy można temu wierzyć? Zdecydowanie tak. Fast to zwierzę bardzo żywiołowe, wystarczy tylko na niego popatrzeć. Niech was nie zwiodą zdjęcia, spójrzcie w te oczy. Widzicie ten blask, tę chęć odkrywania świata? Po boksie także kręci kółka, jakby w ogóle nieznane mu było słowo „spokój”. Mimo roznoszącej go energii, po chwili na spacerze potrafi się wyciszyć. Będzie idealnym kompanem aktywnej rodziny, przyjacielem do wspólnego biegania i wygłupów na świeżym powietrzu. Fast nie miałby nic przeciwko zamieszkaniu w domu z ogrodem, gdzie mógłby spożyć drzemiącą w nim energię, a przy okazji nieco postróżować. Poszukujemy osoby, dla której niestraszna jest energia Fasta. Czy ktoś pokocha naszego psiego wariata i pokaże mu świat inny niż ten oglądany zza schroniskowych krat?

Strona 1 z 5