Schronisko dla bezdomnych zwierząt

Starogard Gdański  tel. (58) 56 099 31

Profile

Layout

Cpanel

Simon

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Simon trafił do nas jako dzikus. Jeden z kotów wolnobytujących po zabiegu kastracji nauczony radzić sobie samodzielnie. Nie znał innego życia i panicznie bał się ludzi. Trafił do nas jako dzikus kiedy poważnie zachorował. Wychudzony, z matową sierścią, która dawno straciła swój blask. Szybko przekonał się, że nie opłaca się być groźnym drapieżnikiem i z warczącego i fukającego "diabła" stał się niesamowitym pieszczochem. Pozwala się głaskać a nawet sam do tego zachęca. Mrucząc daje znak, że bardzo pragnie aby się nim zainteresować. Jest bardzo ciekawski, zagląda wszędzie i wszystko chciałby wiedzieć. Do swojego przyszłego domu wniesie dużo szczęścia, radości i miłości.

Monti

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Osiedle, miejsce pełne mieszkańców. Właśnie w tym miejscu postanowiły zadomowić się dwa kociaki. Monti i Rebeka. Z początku wiodło im się dobrze, piwnice zapewniały im schronienie przed złymi warunkami atmosferycznymi, a ludzie pokarm. Pewnego dnia po kotkach ślad zaginął. Wróciły po jakimś czasie, lecz kompletnie odmienione. Bardzo wychudzone i brudne. Dodatkowo oba zwierzaki zaatakował juz w zaawansowanym stanie koci katar. Mieszkańcy nie byli obojętni i natychmiast powiadomili nas o zdrowiu kociaków. Po dojechaniu na miejsce dostrzegliśmy dwie małe kulki. Niezwłocznie przetransportowaliśmy je do schroniska, aby jak najszybciej zacząć leczenie. Dzięki inhalacją oraz podawanym lekom udało nam się uwolnić kocie noski od kataru. Po niedowadze również śladu nie ma. Teraz są pięknymi i zadbanymi kotami. Rodzeństwo jest trochę płochliwe, lecz po pewnym czasie przywykają do kontaktu z człowiekiem. Aktualnie zamieszkują pokój wraz z innymi kotami, które również czekają na nowy dom oraz rodzinę, do której będą należeć. Rebeka i Monti pozdrawiają!

Więcej informacji na temat adopcji Monti'ego uzyskasz pod numerem (58) 560 99 31.

Gabi

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Wiele naszych kociaków pochodzi z interwencji. Ludzie dzwonią i informują o błąkających się zwierzętach. Tym razem również tak było. Mamy przyjemność przedstawić Państwu Gabi. Kiedy do nas trafiła, była zdrowa, tak naprawdę natychmiast trafiła do kociarnii, aby ktoś jak najszybciej ją zaadoptował. Niestety z kotką jest jeden problem. Mianowicie jest nim strach. Strach przed nami. Kiedy próbujemy ją pogłaskać ta od razu zaczyna syczeć i bronić się łapkami, ale kiedy już ją złapiemy jest całkowicie sparaliżowana. Człowiek jest dla niej nową istotą, zapewne urodziła się i wychowała na ulicy wraz z swoją dziką matką. Nie potrzebowały pomocy ludzi. Ta całkowita odmiana warunków w jakich żyje, a w jakich żyła kiedyś, oraz ludzie, których kiedyś obserwowała z daleka, a teraz ma z nimi codzienny kontakt sprawiły, że zwyczajnie się pogubiła. Zazwyczaj w kociarnii przesiaduje w odosobnieniu, większość dnia przesiaduje w szafce.  Wychodzi tylko żeby się najeść i skorzytać z kuwety, ale także tylko wtedy gdy jest pewna, że w pobliżu nas nie ma. Może kiedy zrozumie, że nie jesteśmy dla niej zagrożeniem stanie się uroczą i potulną kotką? Niestety nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić, ale wiemy jedno. Jej zmiana nastąpiła by o wiele szybciej w nowym domu, dlatego staramy się i zachęcamy do jak najszybszej adopcji Gabi.

Więcej informacji na temat adopcji Gabi uzyskasz pod numerem (58) 560 99 31.

BOND

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów
Jak to jest? Być od 2 lat w tym samym pomieszczeniu, patrzeć na to jak kompani opuszczają kociarnię na rękach osób, z którymi spedzą resztę życia? Jak czuje się kot, który nie jest kompletnie zauważany przez ludzi? Bond trafił do nas ponad 2 lata temu jako 3 miesięczny kociak. Kompletnie przestraszony, brudny, wychodzony, odwodniony i chory. Leczenie, które nie zajęło zbyt długo zmieniło Bonda nie do poznania. Jedyne co zostało to strach, którego dzisiaj już nie ma. Początki w kociarni? Szafa, budka, wszystkie miejsca, gdzie może się ukryć. Wiecznie przestraszony wzrok, skulone i napięte w przerażeniu ciało. Lecz to już za nim! Socjalizacja trochę trwała, na początku Bond podchodził i dał się dotknąć tylko podczas porannego posiłku. Następnie wykazywał chęc do pieszczot, lecz nie chciał wyjść z koszyka, w którym cały czas leżał. Aktualnie do znanych mu osób podejdzie sam, powącha, a potem pieszczotom nie ma końca! Zadowolony wzrok Bonda potwierdza, że lubi ludzki dotyk. Niestety, kociakiem nie jest się wiecznie. Nim Bond się zmienił, stał się już dorosłym kotem, nie był już kociakiem, po które zazwyczaj przychodzą osoby chcące adoptować kota. Bond to biało-czarny kot z wąsem. Dużo osób zachwyca się jego urodą. Kocur jest już wykastrowany, dogaduję się z innymi kotami, jest grzeczny, cierpliwy, spokojny i potrafi korzystać z kuwety. Jak na razie czeka już tylko na nowy dom, tylko tego mu brakuje do szczęścia. Zainteresowanie kotem w ciągu tych dwóch lat? Brak. Zachęcamy do adopcji. Pamiętajcie, każdemu należy się dom. 

liam

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Liam, na pewno mieszkał kiedyś w domu. Z ludźmi musiał mieć kontakt od maleńkiego, tak bardzo kocha się przytulać i być głaskany. O Liame wiemy dwie rzeczy, których jesteśmy pewni, pierwsza to taka, że kiedyś miał dom, który stracił, druga to, że miał wypadek. Nie wiemy która z nich była przyczyną, a która skutkiem. Pod naszą opiekę trafił zbyt późno, oczywiście podjęliśmy próby leczenia jednak okazały się one bezskuteczne. Liam miał połamaną szczękę, niestety nie została ona na czas zoperowana. W tym momencie jest ona już tak pozrastana, że nic nie możemy zrobić. Operacja, której ewentualnie moglibyśmy poddać Liama niestety ma bardzo słabe rokowania. Liam, nie cierpi z powodu swojej przypadłości, jest wesoły i towarzyski. Nie ma on jednak możliwości całkowicie otworzyć pyszczka. Pokarm, który dostaje to po prostu zmiksowana papka. Namoczona sucha karma, puszki lub mięsko. Liam świetnie sobie radzi, posiłki zjada w mgnieniu oka. Mamy nadzieję, że znajdzie się osoba która pokocha go takim jakim jest. 

Urodzony w 2013 roku

zeldo

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Mówi się, że dzieciństwo to najlepszy okres w życiu. Mamy prawo przypuszczać, że Zeldo ma o tym zgoła odmienne zdanie. Ten uroczy, czarno-biały kocurek ma około roku i choć całe życie przed sobą, to już zdołał zaznać jego ciemnej strony. Kiedy do nas przyszedł był bardzo wycieńczony i wychudzony. Na ciele miał pełno nieproszonych gości – pcheł. Zeldo dał nam się poznać, jako miły i w miarę kontaktowy kot. Mamy pewność, że miłość ofiarowana w nowym domu sprawi, że Zeldo stanie się największym miziakiem na świecie. Zeldo dogaduje się także z innymi kotami, więc nic nie szkodzi na przeszkodzie, aby w nowym domu miał kocich kolegów. Zeldo czeka w jednym z zakątków naszej kociarni. Przyjdź i pokaż mu, że jego życie nareszcie może być szczęśliwe.

Strona 2 z 2