Schronisko dla bezdomnych zwierząt

Starogard Gdański  tel. (58) 56 099 31

Profile

Layout

Cpanel

Ramona

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Jeden dzień wniósł w jej życie nieszczęście. Mieszkała niedaleko parku, po którym zawsze chętnie się przechadzała. Jej miejsce, gdzie czuła się bezpiecznie. Urodziła się tam jako wolnobytujący kot. Tam było jej miejsce, które było dla niej domem. W tym zakątku chciała także wychować swoje potomstwo, bo nie miała przy sobie ludzi, którzy zadbaliby o sterylizację. Ze względu na życie jakie toczyła musiała stać się nieprzystępna w kontaktach z ludźmi, aby przetrwać. Któregoś dnia w jej matczyne zacisze nos wetknął obcy pies. Instynkt kazał jej bronić potomstwa, więc wyskoczyła z krzaków wprost na niego. Pech chciał, że tuż obok psa spacerowała jego właścicielka z dzieckiem w wózku. A, że tego było mało dołączył jeszcze całkiem przypadkowy przechodzień, który chciał ochronić dziecko przed kotem. Tyle zamieszania wokół matczynych odruchów. Koniec końcem nasza koteczka Ramona wylądowała na obserwacji z przypiętą łatką agresywnego kota. Każda matka powinna zrozumieć jej zachowanie, tutaj tego zrozumienia zabrakło. Raz zamknięta w klatce, pod natłokiem procedur została umieszczona w schronisku. Tutaj ma co jeść, ciepły kącik oraz opiekę weterynaryjną, ale mimo towarzystwa wielu kotów siedzi samotnie w swojej skrytce. Do nas już powoli się przekonuje, nie przejawia oznak agresji. Pomóż otworzyć się jej na świat. Adoptuj tą wspaniałą kotkę! Odmień los Ramony :)

Mamka

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Każdy z nas wie co znaczy symbol Matki Polki. Kochająca, opiekuńcza i dźwigająca cały ciężar odpowiedzialności za rodzinę. Życie poświęciłaby dla dobra swoich bliskich i zasług przypisanych ma niemało. Takim kocim przykładem stała się nasza Mamka. W wysoko zaawansowanej ciąży tułała się od domu do domu szukając schronienia, które utraciła. Kocia natura podpowiadała jej jak ma sobie poradzić, bo przecież nie urodziła się, aby wylegiwać się na czyjejś kanapie. Smutne jest jedynie to, że zawsze tam miała swoje miejsce a kiedy tuż tuż miało nadejść macierzyństwo, tego miejsca zabrakło. Mamka to bardzo przyjazna kocica wychowana u boku ludzi, bo każdy jej gest na to wskazuje. Odchowała siódemkę kociąt, które już dawno zamieszkują nowe domy. Małe kulki, którym szczęście zostało podarowane już na starcie życia. Nad Mamką wciąż ciąży nieszczęsna samotność i pustka. Czy zostaniesz jej bohaterem i wypełnisz tą pustkę w jej serduszku?

Mango

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Mówi się, że nieszczęścia chodzą po ludziach. Czy tylko po nich? Nasz Mango nie byłby tego taki pewny. Ten rudy kocur połamał sobie, bowiem ogon. W jakich okolicznościach do tego doszło? My nie mamy pojęcia, a Mango być może by nam o tym opowiedział, jednak jak na razie, ani on nie potrafi mówić ludzkim głosem, ani my nie porozumiewamy się z kotami w ich języku. My możemy powiedzieć tylko jedno: jego ogon musi zostać amputowany. Czy będzie mu to przeszkadzało w dalszym życiu? Mieliśmy już kilka przypadków kotów z połamanymi ogonami tak, że zostały uszkodzone nerwy, a w konsekwencji zwierzaki nie wiedziały, kiedy się wypróżniają. Z Mango tak jednak nie będzie, po prostu odejmiemy mu większość ogona. Stanie się przez to na swój sposób wyjątkowy, bo przecież, to niecodzienny widok zobaczyć kota pozbawionego ogona, prawda? Być może to właśnie z tego powodu ktoś się w nim zakocha i podaruje mu dom. Mango już przeszedł wiele w swoim życiu i teraz prosi tylko o jedno, prosi o szczęście, które będzie trwało aż po kres jego życia. Czy ktoś spełni jego prośbę?

Jeremi

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Mami

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

WODZIK

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Wodzik bez wątpienia miał kiedyś swój dom i swojego opiekuna. Z nieznanego nam powodu stracił go i wylądował na ulicy. Wydawałoby się, że duży, potężnie zbudowany kot poradzi sobie na wolności. Niestety tak się nie stało. Postura Wodzika ni jak ma się do jego charakteru, to ciepły, miziasty kot, który najchętniej nie schodziłby z kolan. Domowy kot, przyzwyczajony do ciepłego kącika i pełnej miski stał się ofiarą niebezpieczeństw czyhających poza domowymi drzwiami. Ciężko stwierdzić co dokładnie przydarzyło się kocurkowi. To co go zaatakowało spowodowało głębokie zdarcie skóry na jednej z łapek i zafundowało olbrzymi ból. Po przybyciu do schroniska Wodzik od razu otrzymał potrzebną mu pomoc. Na tą chwilę łapka całkowicie się zagoiła, Wodzik jest gotowy do adopcji. Tym razem jednak wolałby zamieszkać w domu, który będzie jego już do końca życia. Przyszli właściciele na pewno będą zachwyceni nowym domownikiem. 

KLEKS

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Po imieniu można by stwierdzić, że to taki ciamajda. Skądś spadnie, coś zrzuci, rozleje wodę. Nie dajcie się jednak zwieść, Kleks to uroczy i naprawdę zwinny kociak. Bez problemu zdobywa najwyższe piętra kociego drapaka, w mgnieniu oka łapie zabawki. Czasem nie zdążymy dobrze wejść do kociarni a on już trzyma nas za sznurowadło. Kleks, bystry i spostrzegawczy malec, który na pewno wniesie do nowego domu, dużo radości, dobrego humoru i pozytywnej energii. Trzymamy kciuki by jak najszybciej opuścił schroniskową kociarnię i zachęcamy do adopcji.

 

Simon

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Simon trafił do nas jako dzikus. Jeden z kotów wolnobytujących po zabiegu kastracji nauczony radzić sobie samodzielnie. Nie znał innego życia i panicznie bał się ludzi. Trafił do nas jako dzikus kiedy poważnie zachorował. Wychudzony, z matową sierścią, która dawno straciła swój blask. Szybko przekonał się, że nie opłaca się być groźnym drapieżnikiem i z warczącego i fukającego "diabła" stał się niesamowitym pieszczochem. Pozwala się głaskać a nawet sam do tego zachęca. Mrucząc daje znak, że bardzo pragnie aby się nim zainteresować. Jest bardzo ciekawski, zagląda wszędzie i wszystko chciałby wiedzieć. Do swojego przyszłego domu wniesie dużo szczęścia, radości i miłości.

BOND

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów
Jak to jest? Być od 2 lat w tym samym pomieszczeniu, patrzeć na to jak kompani opuszczają kociarnię na rękach osób, z którymi spedzą resztę życia? Jak czuje się kot, który nie jest kompletnie zauważany przez ludzi? Bond trafił do nas ponad 2 lata temu jako 3 miesięczny kociak. Kompletnie przestraszony, brudny, wychodzony, odwodniony i chory. Leczenie, które nie zajęło zbyt długo zmieniło Bonda nie do poznania. Jedyne co zostało to strach, którego dzisiaj już nie ma. Początki w kociarni? Szafa, budka, wszystkie miejsca, gdzie może się ukryć. Wiecznie przestraszony wzrok, skulone i napięte w przerażeniu ciało. Lecz to już za nim! Socjalizacja trochę trwała, na początku Bond podchodził i dał się dotknąć tylko podczas porannego posiłku. Następnie wykazywał chęc do pieszczot, lecz nie chciał wyjść z koszyka, w którym cały czas leżał. Aktualnie do znanych mu osób podejdzie sam, powącha, a potem pieszczotom nie ma końca! Zadowolony wzrok Bonda potwierdza, że lubi ludzki dotyk. Niestety, kociakiem nie jest się wiecznie. Nim Bond się zmienił, stał się już dorosłym kotem, nie był już kociakiem, po które zazwyczaj przychodzą osoby chcące adoptować kota. Bond to biało-czarny kot z wąsem. Dużo osób zachwyca się jego urodą. Kocur jest już wykastrowany, dogaduję się z innymi kotami, jest grzeczny, cierpliwy, spokojny i potrafi korzystać z kuwety. Jak na razie czeka już tylko na nowy dom, tylko tego mu brakuje do szczęścia. Zainteresowanie kotem w ciągu tych dwóch lat? Brak. Zachęcamy do adopcji. Pamiętajcie, każdemu należy się dom.