Schronisko dla bezdomnych zwierząt

Starogard Gdański  tel. (58) 56 099 31

Profile

Layout

Cpanel

Łaskotek

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Kolejny dzwonek do schroniskowej bramy. Otworzywszy ją, pracownik schroniska zobaczył karton i odjeżdżający samochód. A w pudełku dwójka braci. Łaskotek i Markotek. Ten pierwszy o pięknym biało-burym umaszczeniu, z kolei drugi jest cały czarny z białym krawacikiem z przodu. Już wiemy, że dla Markotka adopcja będzie o wiele trudniejsza ze względu na jego zwykłą, czarną sierść. Oboje są bardzo grzeczni. Głaskanie przy ogonku sprawia, że w całym pomieszczeniu słychać ich pomruki zadowolenia. Z charakteru dość podobni, z wyglądu... niestety nie. Uwielbiają się razem bawić, nie kiedy jeden myje drugiego i na odwrót. Oboje gotowi, w znakomitej formie czekają na domy, które miejmy nadzieję, prędzej czy później nadejdą. Dla jednego szybciej, dla jednego dłużej. Trzymamy kciuki, że skradną czyjeś serce tak szybko, jak skradły nasze. 

Markotek

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów
Kolejny dzwonek do schroniskowej bramy. Otworzywszy ją, pracownik schroniska zobaczył karton i odjeżdżający samochód. A w pudełku dwójka braci. Łaskotek i Markotek. Ten pierwszy o pięknym biało-burym umaszczeniu, z kolei drugi jest cały czarny z białym krawacikiem z przodu. Już wiemy, że dla Markotka adopcja będzie o wiele trudniejsza ze względu na jego zwykłą, czarną sierść. Oboje są bardzo grzeczni. Głaskanie przy ogonku sprawia, że w całym pomieszczeniu słychać ich pomruki zadowolenia. Z charakteru dość podobni, z wyglądu... niestety nie. Uwielbiają się razem bawić, nie kiedy jeden myje drugiego i na odwrót. Oboje gotowi, w znakomitej formie czekają na domy, które miejmy nadzieję, prędzej czy później nadejdą. Dla jednego szybciej, dla jednego dłużej. Trzymamy kciuki, że skradną czyjeś serce tak szybko, jak skradły nasze. 

Ruda

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Lopez

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Kolejny kot zawitał w naszej schroniskowej kociarni. Tym razem jest to biało-bury Lopez. Kociak na nowy dom wybrał sobie garaż pewnej kobiety. Zaniepokojona hałasami w garażu o wczesnej porze poszła sprawdzić o co chodzi i znalazła tego oto Kocurka. Nie mogła go zatrzymać ze względu na alergie, więc przywiozła go do nas. Lopez to dość żywiołowy kot, co jest oczywiste jak na jego wiek. Jest w środku swojego kociego dzieciństwa. Uwielbia biegać skakać, a przy zabawie z człowiekiem w jego oczach widoczna jest radość. Nie pogardzi także pieszczotami ze strony ludzi. Potrafi również położyć się na kolanach i grzecznie spać delikatnie pomrukując co jakiś czas. Jego piękne brązowe oczy są jak hipnoza. Może Cię uwiodą i adoptujesz Lopeza?

CALIPSO

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Jednym z najtrudniejszych zadań, jakie możemy przed sobą postawić na co dzień to „nie oceniać”. Wydawałby się, że nie robienie czegoś będzie naprawdę łatwe, wcale tak nie jest. Często widząc czyjeś zachowanie, natychmiast wyrabiamy sobie opinię na temat tego co zobaczyliśmy. Nie znamy czynników i motywatorów, które do tego zachowania doprowadziły, bardzo łatwo jest nam powiedzieć, czy choćby pomyśleć „głupi pomysł”, „ja bym tak nigdy nie zrobił” albo „jak ona mogła się tak zachować”. Prawda jest taka, że sami nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak zachowalibyśmy będąc konkretnie w takiej sytuacji, z takimi poglądami i przeżyciami.

Calipso w środku nocy, na jednym z osiedli ugryzła pewną Panią, stamtąd trafiła na obserwacje, a później do nas. Mając tą informację, większość skreśli adopcję koteczki już na starcie. Pytanie brzmi jak my byśmy się zachowali, gdyby ktoś zaczepił nas w środku nocy? Czy pozwolili byśmy się dotknąć piętnaście razy większej od nas postaci? Czy próbowalibyśmy się bronić mając taką możliwość? Pojedyncze ugryzienie to obrona. Atak charakteryzuje się serią ugryzień i podrapań, atakujące zwierze nie kuli się i nie szuka możliwości ucieczki.

 

Teraz, kiedy ją poznaliśmy śmiało możemy Państwu powiedzieć, że Calipso to naprawdę sympatyczna kicia. Z nieznanego powodu nie lubi brania na ręce, ale tylko tego. Kiedy stoi pewnie na ziemi jest naprawdę cudowna. Łasi się i przytula, mruczy i nadstawia się do drapania. Calipso, bardzo potrzebuje kochającego domu i rodziny. Proszę, nie skreślajcie jej na wstępie. Postarajcie się dać jej szansę, poznać ją, zrozumieć i nie oceniać. 

Znalezione w lesie, po okresie leczenia czekają na pierwsze w życiu, odpowiedzialne domy!

Miau! Z naszego krótkiego kociego życia nie pamiętamy zbyt wiele. Wiemy, że wywieziono nas do lasu, gdzie znaleźli nas inni ludzie. Mieliśmy zaropiałe oczka i zapchane katarem noski. W schronisku mówią na to koci katar, ale wyszliśmy z tego i teraz jest już z nami wszystkimi dobrze. Jak na razie robimy dużo hałasu, chcemy dużo jeść i dużo śpimy, jak to dzieci. W schronisku jest bardzo fajnie, zdecydowanie lepiej niż w tym lesie, z którego nas przywieziono.

Jest nam cieplutko i mamy co jeść. Uważamy jednak, że życie w klatce nie jest dla nas. Jesteśmy małymi odkrywcami, którzy chcą poznać cały świat. No i przede wszystkim, chcemy w tym świecie poznać swojego człowieka. Takiego, który będzie nas głaskał i przytulał. Cała nasza piątka chciałaby dużo kontaktu z ludźmi, ale tutaj nie jest to za bardzo możliwe. Staramy się ze wszystkich sił, nawet rezygnujemy z jedzenia i wspinamy się po klatce, żeby tylko nas zauważono, ale nic z tego. Musimy więc znaleźć człowieka, który będzie tylko dla nas. Mówią też, że czarno-białe kotki znajdują domki rzadziej niż takie całe białe albo rude. Nasze umaszczenie jest podobno zwyczajne. Wypraszamy sobie, nie jesteśmy zwyczajne! Wszystkie jesteśmy od siebie zupełnie inne. Mamy całkiem inny rozkład łatek. Niektóre z nas mają więcej białego, inne więcej czarnego. Czekamy na nasz pierwszy w życiu domek, zabierzcie nas stąd szybko, prosimy!

 

KLEKS

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Po imieniu można by stwierdzić, że to taki ciamajda. Skądś spadnie, coś zrzuci, rozleje wodę. Nie dajcie się jednak zwieść, Kleks to uroczy i naprawdę zwinny kociak. Bez problemu zdobywa najwyższe piętra kociego drapaka, w mgnieniu oka łapie zabawki. Czasem nie zdążymy dobrze wejść do kociarni a on już trzyma nas za sznurowadło. Kleks, bystry i spostrzegawczy malec, który na pewno wniesie do nowego domu, dużo radości, dobrego humoru i pozytywnej energii. Trzymamy kciuki by jak najszybciej opuścił schroniskową kociarnię i zachęcamy do adopcji.

 

Simon

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Simon trafił do nas jako dzikus. Jeden z kotów wolnobytujących po zabiegu kastracji nauczony radzić sobie samodzielnie. Nie znał innego życia i panicznie bał się ludzi. Trafił do nas jako dzikus kiedy poważnie zachorował. Wychudzony, z matową sierścią, która dawno straciła swój blask. Szybko przekonał się, że nie opłaca się być groźnym drapieżnikiem i z warczącego i fukającego "diabła" stał się niesamowitym pieszczochem. Pozwala się głaskać a nawet sam do tego zachęca. Mrucząc daje znak, że bardzo pragnie aby się nim zainteresować. Jest bardzo ciekawski, zagląda wszędzie i wszystko chciałby wiedzieć. Do swojego przyszłego domu wniesie dużo szczęścia, radości i miłości.

Monti

Napisane przez Opublikowano w Adopcje Kotów

Osiedle, miejsce pełne mieszkańców. Właśnie w tym miejscu postanowiły zadomowić się dwa kociaki. Monti i Rebeka. Z początku wiodło im się dobrze, piwnice zapewniały im schronienie przed złymi warunkami atmosferycznymi, a ludzie pokarm. Pewnego dnia po kotkach ślad zaginął. Wróciły po jakimś czasie, lecz kompletnie odmienione. Bardzo wychudzone i brudne. Dodatkowo oba zwierzaki zaatakował juz w zaawansowanym stanie koci katar. Mieszkańcy nie byli obojętni i natychmiast powiadomili nas o zdrowiu kociaków. Po dojechaniu na miejsce dostrzegliśmy dwie małe kulki. Niezwłocznie przetransportowaliśmy je do schroniska, aby jak najszybciej zacząć leczenie. Dzięki inhalacją oraz podawanym lekom udało nam się uwolnić kocie noski od kataru. Po niedowadze również śladu nie ma. Teraz są pięknymi i zadbanymi kotami. Rodzeństwo jest trochę płochliwe, lecz po pewnym czasie przywykają do kontaktu z człowiekiem. Aktualnie zamieszkują pokój wraz z innymi kotami, które również czekają na nowy dom oraz rodzinę, do której będą należeć. Rebeka i Monti pozdrawiają!

Więcej informacji na temat adopcji Monti'ego uzyskasz pod numerem (58) 560 99 31.

Strona 1 z 2