Schronisko dla bezdomnych zwierząt

Starogard Gdański  tel. (58) 56 099 31

Profile

Layout

Cpanel

Ma zaledwie 3 miesiące, a już wie, co to krzywda, ból i cierpienie. Naszej malutkiej Adelki niestety los nie oszczędzał. Kilka dni temu dostaliśmy telefon : „ Znalazłam w przydrożnych krzakach potrącone kocię, jest całe zalane krwią ale nadal żyje, co robić? ”. Momentalnie wyruszyliśmy na miejsce zdarzenia, naszym oczom ukazała się malutka kicia, umazana krwią lecącą jej z pyszczka i z noska.  Adelka miała duże problemy z oddychaniem, każdy haust powietrza dodatkowo zadawał jej ból. Była cała przemarznięta, musiała długo leżeć przy drodze zanim ktoś zareagował, zdążyła się już poddać, leżała nie ruszając się zupełnie i cierpiała w ciszy. Kociak był w stanie bardzo ciężkim, siła uderzenia skumulowała się na głowie, szczęka została pęknięta na pół, przerwane zostało również dziąsło i to stąd wszędzie było tyle krwi. Początkowo był to jednak najmniejszy problem, najpierw trzeba było ustabilizować jej stan, dostała całą masę leków, została podłączona pod kroplówkę i położona na poduszce grzejącej. Znowu zaczęła walczyć, pojawił się cień nadziei. Następnego dnia czuła się już dużo lepiej, podnosiła się co jakiś czas i rozglądała, dostała do jedzonka papkę i zjadła całą miseczkę. Z dnia na dzień nabierała sił, teraz jest już w pełni gotowa aby przejść operację drutowania żuchwy. Adelka na pewno nie była kotem wolnobytującym, bez wątpienia mieszkała kiedyś w domu, za bardzo kocha ludzi, jest zbyt uczuciowa i kontaktowa jak na dzikusa, tak więc po zakończonym leczeniu będziemy szukać dla niej najwspanialszego domku pod słońcem. Czeka nas jednak jeszcze długi i kosztowny proces leczenia, zwracamy się więc z prośbą o pomoc, mała będzie potrzebowała specjalnej karmy, którą uda jej się zjeść, jest to Royal Canin Convalescence Support. Oczywiście mięciutki kocyk na którym będzie mogła się położyć lub jakaś zabaweczka również bardzo kici pomogą.

Po Lukiego pojechaliśmy do jego domu, po tym jak ktoś zgłosił nam koszmarnie zagłodzonego psa. Właściciel udowadniał nam, że pies nie chce jeść ale pomocy u lekarza weterynarii nie szukał. Nas bardzo zaniepokoiła ilość wody jaką pies wypijał. Odebraliśmy Lukiego, przy takiej ignorancji właściciela na cierpienie zwierzęcia, nie mogliśmy go zostawić i liczyć na to, że wreszcie się nim zajmie. Po przewiezieniu do schroniska, pies natychmiast dostał antybiotyk i leki przeciwbólowe. I stał się cud – Luki zaczął jeść. Biedny pies pochłaniał wszystko i ciągle mu było mało. Do tej pory musimy mu dawkować jedzenie i choć dostaje 3 razy dziennie, ciągle mu mało. Właściciel dopytuje się o psa, nawet go odwiedził, szkoda, że trzeba było doprowadzić zwierzę do takiego stanu aby się nim zainteresował.

To już ostatnie dni rozliczeń, prosimy przekaż  swój 1% naszym podopiecznym.

Niech Wam, Mili, będzie wiosennie,
słonecznie, świątecznie!
Niech cieszą Wasze oczy kolorowe pisanki
i wielkanocne baranki.
Niech się w śmigus dyngus woda na Was leje,
a wielkanocny zając przyniesie radość i nadzieję

Trafił do nas wczoraj. Z wywiadu wiemy, że ok 4 miesiące temu siedział bezradnie przy lasku na Hermanowie. Poszedł za dziećmi na ich podwórko  i tak pojawiał się co jakiś czas - pojadł, pospał i znikał. Wczoraj przyszedł do domu, gdzie nigdy nie odmówiono mu miski z jedzeniem, tym razem wołając o pomoc. 

Tao ma ok 5 lat, stan w jakim jest pies - masakra. Reaguje płaczem na każdy dotyk, nie je i nie pije.Oko to nie wszystko, musimy walczyć o małego. To grzeczny, kochany piesek, choć tak okropnie cierpi, nie pokazał zębów, nie warknął, tylko cichutko kwili z bólu.

Takie cztery maluszki zostały znalezione na jednym ze Starogardzkich śmietników... Co o tym sądzić? Sami sobie odpowiedzmy. 

Maluszki czekają na odpowiedzialnych właścicieli, czekają na nowy start 

Szanowni Państwo.

Z racji tego, że w naszym schronisku przebywa obecnie bardzo dużo zwierząt małych i chorych, zwracamy się z prośbą o pomoc. Bardzo potrzebujemy koce, ręczniki i pościel, które mogłyby posłużyć jako posłanka dla zwierzaków. Niestety kołdry i poduszki z piórami się u nas nie sprawdzają ponieważ są bardzo szybko rozszarpane i zniszczone. Przydadzą się jednak małe poduszeczki "jaśkli", które są idealne dla kociaków. 

Z góry dziękujemy za pomoc.