Schronisko dla bezdomnych zwierząt

Starogard Gdański  tel. (58) 56 099 31

Profile

Layout

Cpanel

Te urocze rude kociaki są dowodem na to, że schronisko absolutnie nie jest miejscem dla takich dzieci. Żaczek, Kasztanek i Karmelek zostały zostawione pod śmietnikiem na osiedlu, były wychudzone i posiadały całą masę małych „przyjaciół”- kleszcze, pchły, robaki i świerzbowca. Od pierwszej chwili w schronisku zaczęliśmy walczyć z pasożytami i powoli stawiać maluchy na nogi. Niestety jakby tego było mało, po trzech dniach kociaki dostały biegunki. Musieliśmy rozpocząć leczenie. W schronisku poprzez bardzo dużą liczbę zwierząt wirusy namnażają się w tempie natychmiastowym, a tak młode zwierzaki nie posiadają jeszcze dostatecznie dużej odporności aby z nimi walczyć. Choć staramy się jak możemy, nie wszystkie maluszki wygrywają tę nierówną walkę. Rudaski, trafiły do nas bardzo osłabione, przyjęcie ich do schroniska i podjęcie leczenia było jedynym dobrym wyjściem z tej sytuacji. Apelujemy jednak do Państwa, jeśli zobaczycie gdzieś kociaki, które biegają po trawnikach na osiedlach, nie mają objawów chorobowych nie przynoście ich do nas, to z pewnością dzieci kotów wolnobytujących, które na wolności świetnie sobie poradzą. U nas najpierw zaczną chorować, jeśli uda im się przeżyć i trafią do kociarni gdzie będą czekać na nowe domy nikt nie zwróci na nich uwagi, skulone pod półką będą warczeć i drapać każdego człowieka. Każdego roku zostają u nas takie dzikuski, powolutku przyzwyczajają się do nas jednak ciągle jest bariera, która w schronisku jest nie do przeskoczenia. Wracając do rudasków, powoli kończą leczenie i już niedługo będą gotowe do adopcji. Z całego serca chcielibyśmy aby w dzień, kiedy będę już w pełni zdrowe czekała na nich kolejka nowych kochających domów. Wkrótce napiszemy o nich więcej i zaprezentujemy każdego z osobna. Trzymajcie kciuki za maluszki i razem z nami szukajcie dla nich nowych domków. 

Urodzone w kwietniu 2015r.

Bardzo często w naszych domach możemy zaobserwować miłość między psem i kotem, przysłowie ‘żyć jak pies z kotem’ traci swój sens kiedy spoglądamy na wtulone w siebie i słodko śpiące nasze pupile. Przysłowie niestety czasem jednak jest prawdziwe i kończy się cierpieniem jednej ze stron. Nasz Robin niestety odniósł bardzo poważne obrażenia. Pies chwycił go zębami za grzbiet, kot najprawdopodobniej zaczął się bardzo mocno szarpać co spowodowało oderwanie skóry od mięśni prawie na całej długości grzbietu oraz ranę w miejscu ugryzienia. Robin trafił do nas kilka dni po tym wypadku, rana była bardzo zabrudzona i zarobaczona, zaczynała już gnić. Zaraz po przybyciu kot został poddany zabiegowi dokładnego oczyszczenia rany i otrzymał niezbędne leki. W tym przypadku czas niestety zadziałał na niekorzyść, obrażenia zaczęły już siać spustoszenie w organizmie Robina. Na chwilę obecną jest bardzo osłabiony, całą dobę musi otrzymywać kroplówki. Mimo iż staramy się jak możemy aby pomóc kociakowi jego życie jest zagrożone. Robin jednak walczy i my też będziemy. Kot jest wykastrowany, może został złapany jak kot wolnobytujący i poddany zabiegowi, a może jakaś zrozpaczona rodzina szuka swojego pupila?

Co roku trafiają do naszego schroniska dziesiątki małych kotów. Już od pierwszych chwil ich pobytu u nas wymagają z naszej strony opieki.

Wszystkie potrzebują pożywienia i ciepła, którego nie otrzymają już od matki. Porzucone, często chore lądują gdzieś w śmietniku lub na poboczu drogi. W takim przypadku nasze działanie jest natychmiastowe. Kocięta karmimy mlekiem w proszku Convalescence Support Instant Diet, które pozwala nam na odkarmienie małych istot do czasu ich samodzielnego jedzenia. Mleko podajemy im w specjalnie do tego przeznaczonych buteleczkach...

 

Tak uwieczniliśmy niezapomniane chwile "Majowego spaceru przyjaźni". Zapraszamy do galerii zdjęć z tego wydarzenia Emotikon smile

Jeśli byliście kiedykolwiek w naszym w schronisku to na pewno pamiętacie widok kilkudziesięciu psiaków, które witały Was radośnie w oczekiwaniu na spacer lub chwilę uwagi. Dzisiaj nie poznalibyście tego miejsca. Prawie wszystkie kojce otwarte na oścież a ich mieszkańców brak. Wszystko to za sprawą dzisiejszego "Majowego spaceru przyjaźni" oraz jego sporej liczby uczestników. Było nas koło osiemdziesięciu. Każdy miał zwierzaka tylko dla siebie. One niesamowicie wdzięczne i zadowolone. Uśmiechy nie znikały z ich pyszczków przez cały czas.

Odwiedź najbliższe schronisko!
OTOZ Animals prowadzi już 9 schronisk dla zwierząt w tym schronisko w Starogardzie Gdańskim.

Jedno z naszych najważniejszych zadań to pomoc porzuconym, bezdomnym zwierzętom, które czekają na nowy kochający dom. Od początku działalności OTOZ Animals chcieliśmy zmienić los zwierząt w schroniskach poprawiając warunki techniczne schronisk oraz szukając dla psiaków i kotów nowych, dobrych domów.
W ubiegłym roku udało się nam uratować i oddać do adopcji 5185 psiaków i 2840 kotów.
Środki z darowizn i z 1 procenta przekazujemy na zakup nowych bud, karmy, szczepionek i leków ratujących życie bezdomnych zwierząt, budowę dużych kojców dla psiaków oraz w ramach posiadanych środków modernizację schronisk. Zwierzęta w naszych schroniskach często przechodzą prawdziwą metamorfozę. Trafiają do nas niejednokrotnie chore, głodne, w złym stanie fizycznym i psychicznym. Staramy się zmienić ich los i po okresie leczenia, szczepień ochronnych szukamy dla nich nowych domów, zobacz krótką prezentację metamorfozy zwierząt w naszych schroniskach 
https://www.youtube.com/watch?v=I-bFPkwzFJo

Prosimy nie zapominajcie o schroniskach i pamiętajcie, ze właśnie w schronisku znajdziecie przyjaciela na całe życie.
Kto ma psa lub kota ze schroniska dobrze wie jak jego pupil potrafi być oddanym współtowarzyszem i Wielkim Przyjacielem - NIEPRAWDAŻ?!

Zachęcamy do adopcji bezdomnych zwierząt. Odwiedź najbliższe schronisko, popatrz im w oczy i wybierz jednego z nich!

Kochani, kolejny projekt, którego realizacja nie będzie możliwa bez Waszego wsparcia!

Pragniemy stworzyć miejsce odpowiadające potrzebom szczeniąt jakie do nas trafiają. Do tej pory maluchy mieszkały w pomieszczeniu zwanym przez nas "szczeniakarnią".Służyło ono do izolowania ich przed innymi zwierzakami. Tam miały czuć się bezpiecznie w oczekiwaniu na nowe domy. Ciemne pomieszczenie ze ścianami w przygnębiającym kolorze. Za nic nie wygląda ono jak szczenięcy azyl, który na pierwszy rzut oka powinien być wypełniony beztroską i energią jaka drzemie w tak małych stworzeniach. Każdego razu zapewniamy im ciepły kącik z milutkim kocykiem i mięciutkim pluszakiem. Po podłodze kulają się piłeczki mające dostarczyć dzieciakom trochę zabawy. Jednak nie jest to miejsce w jakim chcielibyśmy, aby mieszkały.

Pragniemy, aby przebywały w otoczeniu wszechobecnej różnorodności barw, które będą cieszyć oko. Szczeniakarnię chcemy wyposażyć w sprzęt i meble a przy ich zakupie musimy mieć na uwadze łatwość ich dezynfekcji. Mamy na myśli m.in mini rampy, tunele. Będą umożliwiały maluchom prawidłowy rozwój i zaspokajanie dziecięcej ciekawości świata poprzez dotykanie i testowanie różnych przedmiotów.Pozwoli im to nabrać stopniowej pewności siebie. Odważnie będą wstępować w dorosłość zaznając w tym wczesnym okresie tak wielu bodźców. Dodatkowo chcemy zapewnić im wybieg gdzie oprócz szaleństw na świeżym powietrzu zapoznają się z otoczeniem, wieloma rozmaitymi widokami i dźwiękami. Dzięki temu w późniejszym okresie już nic nie będzie im straszne. Z chęcią przyjmiemy też zabawki, nie wywracające się miski czy pluszaki. W głowach roi nam się od różnych pomysłów, które z chęcią chcielibyśmy zrealizować.


Każdy taki projekt niesie jednak ze sobą spore koszty, których nie jesteśmy w stanie pokryć z naszego budżetu. Dlatego serdecznie prosimy Państwa o pomoc finansową w celu jego zrealizowania. Kiedy uda nam się uzbierać odpowiednią sumę przystąpimy do stworzenia pokoju dla szczeniąt a efektami podzielimy się z Państwem po zakończeniu prac.

Datki można przesyłać na konto:
BANK PKO BP: 20 1020 1909 0000 3202 0038 1053 z dopiskiem "Plac Zabaw" 

Z całego serca dziękujemy :)

 

Najczęściej tracą wolność ci, co jej pragną. Ptaki, które zostały stworzone do życia w podniebnych przestworzach. Unosząc się nad ziemią czują się wolne i szczęśliwe. Nie boją zeskoczyć się z drzewa, bo wiedzą, że mają skrzydła, dzięki którym bezpiecznie wylądują tam, gdzie tylko zapragną.

Niestety jedna z naszych podopiecznych swój ostatni lot ma już za sobą. Mewa śmieszka, u której po wykonanym prześwietleniu konieczna była amputacja skrzydła. Nic nie dało się zrobić, aby znowu mogła szybować. Teraz zamieszkuje jedną z klatek i dochodzi do siebie po zabiegu. Codziennie dostaje od nas porcję smakołyków, które z chęcią zjada. Chociaż wiemy, że zrobiliśmy co było konieczne to z trudem przyglądamy się jej próbom wzbicia się w górę, co za każdym razem kończy się niepowodzeniem. Jednak teraz najważniejsze jest, aby miała spokój. Nie może wrócić już do środowiska w jakim żyła. Stała się w pewnym sensie niepełnosprawna co wyklucza jej dalsze samodzielne życie. Potrzebny jej azyl z dala od stresów, aby do końca swoich dni ktoś dbał o nią i ofiarował jej schronienie. Póki co przebywa u nas i ma się coraz lepiej. Kolejną klatkę zamieszkuje druga ptasia lokatorka. Jest ona przedstawicielką rodziny krukowatych. To nasza kawka. Na pewno nieraz widzieliście jedną z nich wśród alejek w centrum miasta lub parku. To bardzo towarzyskie ptaki nie stroniące od ulicznego zgiełku i grup ludzi. Żywią się wszystkim co tylko uda im się wygrzebać z ziemi. Niestety ich los nie zawsze jest łatwy. Nie wszędzie są mile widziane. Wraz z wznoszonymi coraz to nowszymi budowlami tracą również potencjalne miejsca do schronienia czy założenia gniazd. Kawka ma ranę pod skrzydłem, która mamy nadzieję jak najszybciej się zagoi a ona sama będzie mogła wkrótce znowu toczyć swój niezależny żywot. Chcemy zaapelować do Państwa, aby w przyszłości nie pozostał Wam obojętny los tych skrzydlatych zwierząt. Również one często cierpią, gdzieś na uboczu konają niedostrzegane przez nikogo.